skończyłem kolejne 6 światów PLUS... czyli teraz już ostatecznie się rozprawiłem z DK (po raz drugi napisy poleciały)... włączył się za to tryb expert i tam jest jeszcze 12 planszy :)
po 3 m-cach wolnych chwil (w ustronnym miejscu :) przeszedłem 6 światów...
oczywiście spodziewałem się dodatkowej planszy...
ale po niej (w stylu klasycznego DK - w którego pytałem w zadymionym klubie gier ćwierć wieku temu -> ej, a zauważyliście ten motyw DK w Megamind - w czasie szkolenia leciały beczki na ścianie budynku)
i po napisach końcowych mam dodatkowe 6 światów Plus
a chciałem napisać, że skończyłem -> ambiwalentne uczucie :)
nie wiem, czy kwestia presji (reflektory i jakby bardziej żywa (live) publiczność), ale troszkę mało dokładnie w środkowej części (choć i tak nieźle zważając, że ten operowy fragment, który on odgrywa na 4 strunach, Queen mixował na 16 ścieżkach przez 2 tygodnie!)... ale bardzo mi się podoba jak przeskoczył granice skali uke flażoletami (np. te najwyższe dźwięki początkowego pasażu - choć to "g" i "f" zmieściłoby się na gryfie, ale nie byłoby takiego efektu :)
genialny film, nie mogłem przestać się śmiać... prościej (szybciej) wymienić minusy: Roxanne Ritchi (Tina Fey) wygląda jak siostra bliźniaczka Susan Murphy (Reese Witherspoon) - zapewne przez oczy, muzyka (pomimo że lubię hard rock) pasuje do jednej, dwóch scen, ale nie do całego filmu (właśnie sobie zdałem sprawę: tylko u Disney'a są nowe piosenki (musical); w DreamWorks zawsze są mniej lub bardziej znane - jak w Shrek'u? nie, to zależy od koncepcji filmu...)
ale same genialne kreacje: Megamind (Will Ferrell) i jak zwykle Brad - Elvis - Pitt to przyćmiewają...
z początku byłem sceptyczny bo Despicable Me (2010) (ukradli pomysł i zrobili na szybko, żeby być wcześniej?) trochę mnie zawiódł...
no ale wracając do DreamWorks vs Disney(Pixar): znów wydaje mi się, że DreamWorks górą... bo wygrywa przy porównaniu Megamind vs Tangled (2010) <- choć to też świetnie się oglądało (nie wiem ile w tym Pixara)...
ale miałem rozważyć 3-cią Toy Story i 4-tego Shreka... hmm... remis ze wskazaniem na TS3... dzieciom na razie boję się pokazać i jedno i drugie... i też jakoś nie zachwyciły strasznie (może - jak z Matrixem - zbyt oczekiwane)...
ostatnio zwróciłem ponownie uwagę na Shorts Pixara (Day & Night (2010) i starsze, ale genialne Presto (2008)) i kilka krótszych (głównie Holiday Special'e) DreamWorks (mam nadzieję zobaczyć więcej) - tu walka jest wyrównana